piątek, 27 lutego 2015

Fratta Terme



Dojechaliśmy do hotelu. Poszłam dokonać chek-inu gdy Oskar parkował auto i wyciągał walizki z bagażnika. Podano nam kartę magnetyczną do pokoju na 2 piętrze. Pokój mnie nie zachwycił, był niewielki, widok z okna był beznadziejny, a miejsce było tak źle zorganizowane, że  żeby otworzyć drzwi należało zamknąć szafę- to zdecydowanie za mało na 4 **** . Zanim zaczęłam narzekać uświadomiłam sobie, że jestem tu po to by korzystać z wód termalnych, a nie podziwiać pokój.
Na łóżku czekały dwa komplety szlafroków, klapek, ręczników i niestety -czepków. My kobiety niechętnie zaciągamy to coś na głowę, ale z drugiej strony-kto by chciał wychodzić z basenu obczepiony czyimiś włosami?
Zjechaliśmy windą to Spa.  Pierwsze co zrobiliśmy to zatopiliśmy się w gorącym basenie
wody termalnej .



Najwięcej czasu spędziłam w łaźni gdzie znajdowała się sauna turecka, rzymska i norweska.
Bardzo dobrze wpływa to na cerę.
Aromatyczne masaże wodne -ciepłe i zimne działają bardzo pobudzająco a zarazem relaksują,

Dobre na krążenie i jędrność skóry są spacery  na przemian w gorącej i zimnej wodzie.
Niemniej jednak....nie jest to takie przyjemne!

Po popołudniu spędzonym na "moczeniu się" przyszedł czas na relax w pokoju i przygotowanie się do kolacji. 
Kolacja składała się z antipast w formie bufetu, 2dań i deseru. 
Wszystko to przy akompaniamencie sporej ilości wina ;)
Kuchnia na wysokim poziomie, potrawy były bardzo starannie przygotowane.
Z restauracji wyszliśmy ok 21 i postanowiliśmy wrócić do basenu.
BYŁO WARTO
Cisza, spokój, jedyne światła to te wielokolorowe podświetlające wodę.
Jakże romantycznie :)


Zdjęcia która zamieściłam powyżej pochodzą z oficjalnej storny hotelu FRATTA TERME
Podczas pobytu nie zrobiłam wielu zdjęcia z powodów praktycznych.




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz