piątek, 27 lutego 2015

Macerata

Włoska architektura, włoska opera, włoska marka. Znani na całym świecie ze swojego wyczucia smaku, zmysłu, stylu. Wychowani w pięknie....pięknie naturalnych krajobrazów udekorowanych  w  architekturę. Architekturę znakomicie zachowaną. Każdy zakątek Włoch ma nam wiele do  zaoferowania.
Marche...
Słyszałam cytat :
 Włochy są Sercem Świata, region Marche jego miniaturą, a zwłaszcza Macerata i jej okolice.
I jak tu nie być dumnym ?
Nie jestem ignorantką w dziedzinie sztuki, także z przyjemnością korzystam z okazji by się w nią zagłębić.
Pod koniec deszczowego marca wzięliśmy udział w zorganizowanych dniach kulturowych naszej Maceraty :)














San Marino

Republika San Marino to jedno z najmniejszych Państw Europy (tak jak Watykan i Monako) a zarazem jest uważane za najstarszą republikę naszego kontynentu. Stanowi enklawę na terenie Włoch (graniczy z regionami : Marche i Emilia-Romania).
Już z odległości kilkunastu kilometrów robi ogromne wrażenie bowiem jest położone na ponad 700m n.p.m wzniesieniu.
Widok ze stolicy-San Marino- wprawia w osłupienie.
Nie brak w nim turystów- zwłaszcza ze wschodniej Europy, w tym wielu Polaków :)
Drugą charakterystyczną rzeczą jest masa sklepików oferujących markowe okulary i perfumy w wyjątkowo niskich cenach (strefa bezcłowa), co więcej, można tam nabyć wszelkiego rodzaju broń palną czy białą, gdyż w tym miejscu nie trzeba mieć na to pozwolenia.
Broni póki co nie potrzebuje...ale zostałam przeciągnięta po wszystkich perfumeriach by sprawdzić ich zasobność w kosmetyki ACQUA DI PARMA.  Dokonaliśmy więc małego shoppingu :)
Miasto jest niezwykle urokliwe, czyste i dobrze zorganizowane.
Było to samo południe, piękny i słoneczny dzień, ale gorąco zaczęło nam dokuczać coraz bardziej.
Zasiedliśmy na ławce w cieniu , zjedliśmy (przygotowane przez młodszą siostrę Oskara) kanapki "na drogę"  i wyruszyliśmy dalej, w stronę prawdziwego celu naszej podróżny.







Fratta Terme



Dojechaliśmy do hotelu. Poszłam dokonać chek-inu gdy Oskar parkował auto i wyciągał walizki z bagażnika. Podano nam kartę magnetyczną do pokoju na 2 piętrze. Pokój mnie nie zachwycił, był niewielki, widok z okna był beznadziejny, a miejsce było tak źle zorganizowane, że  żeby otworzyć drzwi należało zamknąć szafę- to zdecydowanie za mało na 4 **** . Zanim zaczęłam narzekać uświadomiłam sobie, że jestem tu po to by korzystać z wód termalnych, a nie podziwiać pokój.
Na łóżku czekały dwa komplety szlafroków, klapek, ręczników i niestety -czepków. My kobiety niechętnie zaciągamy to coś na głowę, ale z drugiej strony-kto by chciał wychodzić z basenu obczepiony czyimiś włosami?
Zjechaliśmy windą to Spa.  Pierwsze co zrobiliśmy to zatopiliśmy się w gorącym basenie
wody termalnej .



Najwięcej czasu spędziłam w łaźni gdzie znajdowała się sauna turecka, rzymska i norweska.
Bardzo dobrze wpływa to na cerę.
Aromatyczne masaże wodne -ciepłe i zimne działają bardzo pobudzająco a zarazem relaksują,

Dobre na krążenie i jędrność skóry są spacery  na przemian w gorącej i zimnej wodzie.
Niemniej jednak....nie jest to takie przyjemne!

Po popołudniu spędzonym na "moczeniu się" przyszedł czas na relax w pokoju i przygotowanie się do kolacji. 
Kolacja składała się z antipast w formie bufetu, 2dań i deseru. 
Wszystko to przy akompaniamencie sporej ilości wina ;)
Kuchnia na wysokim poziomie, potrawy były bardzo starannie przygotowane.
Z restauracji wyszliśmy ok 21 i postanowiliśmy wrócić do basenu.
BYŁO WARTO
Cisza, spokój, jedyne światła to te wielokolorowe podświetlające wodę.
Jakże romantycznie :)


Zdjęcia która zamieściłam powyżej pochodzą z oficjalnej storny hotelu FRATTA TERME
Podczas pobytu nie zrobiłam wielu zdjęcia z powodów praktycznych.




















PARMA

Dobiega koniec świąt i nadchodzi początek naszej wycieczki.  Wyjeżdżamy o 8 rano i mamy przed sobą 340km.
Drogi są puste a morze wzburzone. Rzeczą o której warto wspomnieć  to położona tuż przy autostradzie stacja kolejowa w Reggio Emilia. Jak widać poniżej, jest naprawdę wyjątkowa.


Dojechaliśmy do Parmy koło południa. Zaparkowaliśmy w hotelowym parkingu podziemnym i głodni wyruszyliśmy w poszukiwaniu jakiejś typowo Parmeńskiej knajpy.

Wszystkim znany włoski ser dodawany do większości nierybnych dań-Parmezan czyli Parmigiano, jak jego nazwa wskazuje  pochodzi właśnie z Parmy. Tak samo znane są Prosciutto di Parma czy Culatello.
Na nasze nieszczęście w drugi dzień świąt był otwarte jedynie kebaby i pizzerie także musieliśmy zaspokoić nasz głód średnią pizzą. 
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od szesnastowiecznego Palazzo della Pilotta gdzie znajduje się teatr Farnese, muzeum Bodoniano, biblioteka Palatina, muzeum archeologiczne i galeria sztuki.
Z całą pewnością na długo zapadnie mi w pamięci teratr, wykonany cały z drewna, inny niż wszystkie, nietypowy. Zapach drewna dodawał mu charakteru.
Następnie prześlismy do muzeum sztuki.




Podekscytowani pierwszą atrakcją wyruszyliśmy w głąb miasta.... i co? Nic szczególnego....
W tym momencie naszej wycieczce mogła nadać sens tylko i wyłącznie wyjątkowa kolacja!
Wróciliśmy do Hotelu by się odprężyć i przyszykować do wieczornego wyjścia.
Za pomocą tripadvisor znaleźniśmy jedną z niewielu otwartych i TYPOWYCH lokalnych restauracji.
Zamówiliśmy znane tam dobrze TORTELONI w trzech odmianach- z cukinią, z ziemniakiem i ziołowe. Te z ziemniakiem do złudzenia przypominały polskie pierogi :)


Jako przystawkę zamówiłam grilowane warzywa, a Oskar rzucił się również na drugie danie :)
Restauracja Trattoria del Tribunale to wyjątkowe miejsce w zaciszu samego centrum. Można poczuć się tam jak w domu.
























Hotel  NH PARMA