wtorek, 8 kwietnia 2014

Firenze, Fiorentina !

Kultura jedzenia...jak to rozumieć? Wystarczy kilka dni we włoskiej rodzinie.
PO PIERWSZE  - stałe pory posiłków.  PRZERWA OBIADOWA to moment w którym na ulicach można spotkać tylko obcokrajowca. Urzędnicy, pracownicy fizyczni, dzieci w szkołach- wszyscy przy stołach!
PO DRUGIE-rodzina. Jakże zorganizowana! Młodzi ludzie (w wieku produkcyjnym) zazwyczaj obiad jedzą u swoich rodziców czy teściów. Mamy i teściowe są zazwyczaj emerytkami , mają więc   najwięcej  czasu na przyrządzanie posiłków i wkładają w to całe  serce! Jest to idealne miejsce i moment by się spotkać, porozmawiać i przede wszystkim dobrze zjeść!
PO TRZECIE! Jako pierwsze danie- MAKARON (rzadziej w zastępstwie risotto) jako drugie MIĘSO lub ryby. Zaraz po tym owoce, i kawa- najlepiej w towarzystwie jakiegoś domowego ciasta typu crostata.
Nigdy w pośpiechu, nigdy z proszku/torebki! Zawsze musi być krzesło, stół, obrus, serwetka, sztućce, wszystko tak jak trzeba!  Dlatego we Włoszech 15minutowa przerwa na  kanapke, siku, papierosa-nie zdałaby egzamninu.
Przyznaje-ciężko było mi się przyzwyczaić. Jeśli nie zorganizujesz się z czymś do godziny 12 stoisz w miejscu do 16 a nawet 17! Po drugie w Polsce sklepy i urzędy  są otwarte w godzinach +- 9, 10-18, ludzie pracują na zmiany np 7-15, 15-22. We Włoszech 9-12.30 pausa pranzo i 16-20 ! Co oznacza że przez cały dzień nie możesz iść do lekarza, na zakupy, do banku ponieważ pracujecie w tych samych porach!
Mniej więcej przybliżyłam kulture jedzenia. Przyznaje że odkąd prowadzę  włoski regularny tryb życia- czyje się znacznie lepiej :)
Jesteśmy w Firenze. Rano zwiedziliśmy jej obrzeża, popołudnie spędziliśmy na najsłynniejszych placach. Wieczór-trzeba dobrze zjeść!
Niestety, chcąc spróbować prawdziwie toskańskiej kuchni należy oddalić się od centrum. Restauracje w samym sercu miasta nastawione są na turystów, jakość nie równa się cenie.
Bistecca alla Fiorentina! Typowe toskańskie danie! W dosłownym tłumaczeniu jest to pewne " cięcie mięsa cielęcego". Niestety mięso we Włoszech dzieli się zupełnie inaczej niż w Polsce, dlatego często nie mają one jednej wspólnej nazwy.
Mimo hotelu w centrum Florencji postanawiamy się oddalić o prawie 40km by zjeść w restauracji, w której nasi znajomi z Marche stołowali się  10 lat temu i powiedzieli, że TAKĄ FIORENTINĘ MOŻNA ZJEŚĆ TYLKO W JEDNYM MIEJSCU. Zakładając że to prawda owa trasa nie była nam straszna! Szybki prysznic i w drogę!!
Treściwe menu dobrze świadczy o restauracji. Gwarantuje to świeżość potraw i (jak się domyślam) kucharz musi się w nich specjalizować.
W zimowy świąteczny wieczór usiąść z lampką wina przy kominku to chyba marzenie każdego :) 
Przeglądam menu, ale jadąc tam już wiedziałam czego chce spróbować.

Gdy Oskar zaczął składać zamówienie : dla mnie Fiorentina
kelner na chwile zamarł i zapytał:.... ale zjecie to Państwo we dwoje?
Także mój pomysł zamówienia czegoś mniej "krwistego" i wsadzenie widelca w talerz Oskara by spróbować tej słynnej Fiorentiny- UPADŁ.
Wiedząc że to spory kawałek mięsa nie zamówiliśmy pierwszego dania,
jednak poprosiłam o fritture tzn warzywa w cieśnie smażone na głębokim oleju.
Przeważnie są to ziemniaki, cukinie, oliwki,  A TAM BYŁY KARCZOCHY! <3



 Dolce di casa...domowej roboty ciasto. Z chłodnym kremem i gorącą wyciekającą gruszkuą.

Do tej pory nie jadałam krwistego mięsa, lecz ten wieczór zmienił to raz na zawsze!
Mięso tak delikatne, że rozpływało się w ustach!
Jeśli ktoś skomentuje to " fuuuuuuuuu" zrozumiem ;) 
Jako że wypiliśmy trochę wina wracaliśmy do hotelu 40km/h.... 
mówiąc tylko: ale mi dobrze!








1 komentarz: